czwartek, 15 listopada 2012

Więc się wzięłam.

Nie jest najgorzej, w poniedziałek się zważę i zmierzę ;) w tym tygodniu biegałam już dwa razy planuję dzisiaj też biegać. Gorzej z hula hop i liczeniem schodów, to liczenie sobie chyba odpuszczę, i tak nigdy nie korzystam z windy xD ale hula hop muszę zacząć kręcić, bo moje boczki wołają o pomstę do nieba, a wszelkie inne 'brzuszkowe' ćwiczenia u mnie generalnie odpadają ze względu na kręgosłup. I tak chodzę na zajęcia w gorsecie ortopedycznym :P
Jeśli chodzi o studia, to zaczyna się u mnie trochę cięższy okres, więc muszę się wziąć do systematycznej pracy. Dobry plan to podstawa, więc na planowanie poświęcę swoje dzisiejsze okienko między zajęciami.
Jeśli chodzi o dietę, to poniedziałek i wtorek przeżyłam na kilku kawach i czułam się z tym świetnie. Niestety już wczoraj mama mnie namówiła na zjedzenie szaszłyka, a że nie chciałam jej robić przykrości, to zjadłam i poskutkowało to zjedzeniem jeszcze kilku łyżek miodu i kawałka sera, czego żałuję (chociaż i tak nie było najgorzej). Dzisiaj wypiłam już kubek cykorii z odrobiną mleka i łyżeczką miodu i kawę. Planuję wypić jeszcze tylko jedną kawę i ewentualnie jedną cykorię przed snem. Jutro planuję wypić dwie kawy i zjeść batonika białkowego - chodzi za mną od tygodnia! Kokosowy matrix, mniam mniam. Naciągnę mamę na niego po zajęciach jogi :P
Zazwyczaj podobają mi się wychudzone dziewczyny, ale ta akurat wygląda fajnie ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz